O mnie - jak zostałem mobilnym DJ-em
Nazywam się Jens-Peter Weismantel, urodziłem się w 1966 roku, a moim znakiem zodiaku jest Lew.
Kiedy mam przed oczami tę datę, uświadamiam sobie, że przeżyłem premierę niemal wszystkich utworów, które dziś gram jako didżej - czy to Beatlesów z "Yellow Submarine" w czasie mojego urodzenia, czy gwiazdeczki pop z ubiegłego roku, o której dziś już nikt nie pamięta.
Wychowałem się w Strausbergu, średniej wielkości mieście położonym nieco na wschód od Berlina. Już jako dziecko byłem przekonany, że didżeje i prezenterzy audycji muzycznych, tacy jak Uwe Schneider, Gregor Rottschalk, Jürgen Jürgens, Lord Knud i Manfred Sexauer, są najfajniejsi na świecie. Sam też chciałem kimś takim zostać. To, że kiedykolwiek choć trochę się do tego zbliżę, wcale nie było pewne, bo wtedy w grę wchodziły również zawody strażaka, maszynisty i kierowcy autobusu.
Najpierw jednak zostałem elektrykiem. Po odbyciu służby wojskowej, która w tamtych czasach była jeszcze obowiązkowa dla wszystkich mężczyzn, rozpocząłem pracę w sektorze publicznym.
Wiosną 1992 roku zagadnął mnie kolega: "... masz świetną kolekcję muzyki i naprawdę się na tym znasz - może chciałbyś zagrać jako DJ na Jugendweihe mojej córki?" Oczywiście, że chciałem! Pożyczyłem nagłośnienie od sąsiada i, uzupełniając je własnym odtwarzaczem CD, ruszyłem na swoją pierwszą imprezę jako DJ. Gościom się podobało, mnie również, więc od tamtej pory wykorzystywałem każdą nadarzającą się okazję, by grać muzykę.
Był już rok 2005, gdy pewna znajoma zaskoczyła mnie słowami: "Masz przyjemny głos, a jeśli masz jeszcze 400 dobrych utworów, chcę cię do mojego radia internetowego." Oczywiście, że miałem! Moja kolekcja muzyczna była nawet znacznie większa i niespecjalnie próbowałem się przed tym pomysłem bronić. Zostałem radiowym DJ-em, przygotowywałem i prowadziłem internetowe audycje kilka razy w tygodniu. W ciągu 10 lat pracowałem także dla różnych rozgłośni internetowych.
Piękne w radiu internetowym jest to, że nie gra się tam wyłącznie muzyki tanecznej - można też zrobić audycję rockową albo z muzyką romantyczną. Brakowało mi jednak tego, by widzieć, jak moja muzyka działa na słuchaczy. Właśnie w tamtym czasie kupiłem swój pierwszy własny sprzęt DJ-ski i coraz częściej odpowiadałem za muzykę na imprezach w gronie rodziny i przyjaciół.
Gdy znów mieszkałem już w Strausbergu, w 2015 roku podjąłem decyzję, by spełnić marzenie życia i przejść na własną działalność. Założyłem własną firmę i zamieniłem hobby w zawód.
Prywatnie mam wiele zainteresowań. Muzycznie najbardziej lubię classic rock grany przez panie i panów starszych ode mnie, ale chętnie słucham także współczesnych zespołów.